Jak to się zaczęło
W 2019 roku pracowaliśmy z influencerką, która miała 300 tysięcy obserwujących i znakomite zasięgi. Zarabiała całkiem nieźle na reklamach, ale była wypalona. Co miesiąc te same pytania: "Ile postów w tym miesiącu? Jaka stawka? Czy to w ogóle pasuje do mojej publiczności?"
Pomyśleliśmy: co by było, gdyby mogła przestać sprzedawać cudze produkty i zacząć budować swoje?
Rok później miała własną linię kosmetyków. Dziś to marka generująca siedmiocyfrowe przychody rocznie.
To był moment, w którym zrozumieliśmy: przyszłość mediów to nie reklamy. To własność.